Kochasz mnie, prawda? #2 Trzeba było ją puścić



Mężczyzna od czasu, gdy Boram zostawiła go samego w środku parku stracił ochotę na spotkanie się z Kim JinAh. Była jego najbliższą znajomą, ale Haejin podejrzewał, że ona oczekuje czegoś więcej. Czegoś, czego on nie mógł jej dać przez jej młodszą siostrę. Odkąd Nana poprosiła, aby się nią zaopiekował nie chciał jej stracić z oczu ani na chwilę. Chciał trzymać tą drobniutką osóbkę w swoich ramionach, aby zło świata jej nie dosięgnęło, chciał cały czas mierzwić jej włosy, ponieważ tak słodko się złościła, chciał wpleść swoją dłoń między jej palce i iść tak przez park ciesząc się ciepłymi promieniami słońca.
-Haejin!-krzyknął ktoś. Mężczyzna miał nadzieję, że jak podniesie głowę ujrzy biegnącą do niego Boram.-Tu jesteś, wszędzie cię szukałam. Martwiłam się, bo nie przyszedłeś.-jego nadzieję rozwiał ciasny uścisk JinAh. Dziewczyna za każdym razem tak robiła, była całkiem inna niż swoją przyrodnia siostra. Podczas, gdy Nana podbiegała do niego i mocno przytulała, Boram widząc go w drzwiach jej domu wiedziała, że znowu będzie się nią opiekować i przewracała oczami.
-Przepraszam, spotkałem znajomych i trochę się zagadałem.-skłamał. Tak na prawdę zwlekał jak najdłużej, aby tylko nie spotkać się z Naną.-To co robimy? Idziemy pod scenę, czy siadamy gdzieś na ławkach?-zapytał rozglądając się dookoła.
-Mmm... wiesz, dzisiaj te koncerty są wyjątkowo nudne, nie ma czego słuchać.-westchnęła.-Może się przejdziemy?-uśmiechnęła się patrząc Haejinowi w oczy, jakby chciała z nich wyczytać o czym mężczyzna myśli. 
-Jak chcesz.-Haejin tylko wzruszył ramionami i skierował się w stronę głównego wyjścia z parku. Za sobą słyszał stukot obcasów, gdy dziewczyna próbowała go dogonić. 
Nana widziała, że jej przyjaciel cały czas o chodzi zamyślony i prawie nie zwraca na nią uwagi. Dziewczyna dobrze zdawała sobie sprawę, że Haejin bardziej lubi jej przyrodnią siostrę Boram, jednak nie miała zamiaru się poddawać i chciała pokazać na co ją stać. Nie odda Haejina ani Boram, ani nikomu innemu, chciała go tylko dla siebie. 
Niedaleko wyjścia, między drzewami JinAh dostrzegła jasnofioletowe włosy jednej z przyjaciółek Boram, Venus. Dziewczyna znała dobrze ekipę, z którą jej siostra wychodziła na imprezy, więc i ona musiała tam gdzieś być. Uśmiechnęła się pod nosem. Właśnie nadarzyła się okazja, żeby pokazać swoją wyższość. 
-Choć, znam fajną restaurację niedaleko.-przyśpieszyła kroku i chwyciła przyjaciela pod ramię ciągnąc go w stronę wyjścia. Z tego co widziała, to grupka nie szła szybko i zamierzali w stronę domu Rocky'ego, więc dwójka miała spore szanse minąć się z nimi. 
-Dobra, tylko już nie pędź tak.-wyjąkał Haejin, gdy dziewczyna znacznie przyśpieszyła kroku. Wyszli przez bramę i skręcili za nią w prawo. Nana już słyszała rozmowy i śmiechy paczki przyjaciół zmierzającej z naprzeciwka. Udało jej się nawet rozróżnić poszczególne głosy. Musiała zachować spokój, aby nie pokazać swojej ekscytacji z powodu na szybko ułożonego planu. 
-Mam tylko nadzieję, że nie przewrócę się na tym krzywym chodniku.-westchnęła na tyle głośno, że Haejin oderwał się na chwilę od swoich myśli i spojrzał pod nogi. Chodnik rzeczywiście w niektórych miejscach był krzywy, ale nie na tyle żeby ktoś miał się na nim przewrócić. 
Jednak Nana planowała zrobić to specjalnie. W jednej chwili z premedytacją straciła równowagę i prawie upadła. Tak jak się spodziewała Haejin zdołał ją chwycić w pasie i uchronić przed upadkiem. Dziewczyna obróciła się, aby spojrzeć mu w oczy i uśmiechnąć się tak słodko, jak tylko potrafiła. 
-Dziękuję.-powiedziała ze sztuczną wdzięcznością. Poprawiła bluzkę i wyprostowała się.-O, hej!-spojrzała przed siebie i z uśmiechem przywitała się ze stojącą przed nimi grupkę. Poirytowane spojrzenie Boram uderzyło ją od razu, reszta miała to wszystko gdzieś. Tylko Lizzy patrzyła się na nią z wyraźnym rozbawieniem wymalowanym na jej twarzy. 
Haejin dopiero w tej chwili zorientował się o co chodzi i kto przed nim stoi. Zakłopotany spojrzał na zirytowaną minę Boram, która spoglądała na siostrę. Nie mogąc ukryć zażenowania, mężczyzna bez słowa ruszył szybko przed siebie. 
-Trzeba było ją puścić.-usłyszał przechodząc obok grupki przyjaciół. Prawdopodobnie powiedział to Rocky. Nie wiedział, ponieważ patrzył na Boram, zdawało mu się, że przez ułamek sekundy dziewczyna patrzy mu prosto w oczy. 
-Zaczekaj! Haejin!-krzyknęła za nim JinAh  zgrabnie biegnąc po krzywym chodniku na obcasach. Nie chciało się wierzyć, że jeszcze przed chwilą połknęła się. 
Park Haejin spuścił głowę i jak najszybciej chciał oddalić się od miejsca, w którym stał przed chwilą. Gdy usłyszał dźwięczny śmiech Boram odwrócił się na sekundę. Ujrzał dziewczynę objętą ramieniem przez Rocky'ego i śmiejącą się. Był zazdrosny. Był zazdrosny o to, że pozwoliła mu na objęcie się ramieniem, że śmiała się z jego żartów, w ogóle, że tak szybko doprowadził ją do śmiechu. 



Komentarze

  1. Yey wyczuwam zazdrości i miłości xd
    Ciekawie się zapowiada jak na razie ;3
    Tylko mam pytanie: czy Twoje postacie są z jakiś zespołów? Jeśli tak to mogłabyś mi napisać kto z jakiego? Bo naprawdę kojarzę stąd mało imion :/
    Chyba, że bohaterowiw są wymyśleni przez Ciebie xd

    http://cnbluestory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planuję dodać post z bohaterami jak tylko go trochę dopracuję :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Noc naukowców :)