Obiecany fanfiction :)

Jungkook (fanfiction dla Mimi cz.1)

Obiecałam, to muszę dotrzymać obietnicy i wstawiam fanfiction z Jungkookiem (będzie w czterech, albo w trzech częściach).
Pierwsza sprawa, nie wiedziałam, że mam taka wyobraźnię, a druga, nie spodziewałam się, że tak to napiszę :)
Miłego czytania :3


Przewracałaś się z boku na bok w swoim łóżku. Zwijałaś się z głodu i żałowałaś, że nie zjadłaś wczoraj kolacji, ale gdy zobaczyłaś twoją mamę miziającą się z twoim ojczymem na kanapie w salonie, od razu odechciało ci się jeść. Nie lubiłaś jej nowego męża, przy mamie był dla ciebie miły, ale jak tylko nadarzyła się okazja, wydzierał się na ciebie i miał pretensje o byle co, a przede wszystkim ograniczał twoje kontakty z mamą. Miałaś tego dosyć, chciałaś się go pozbyć, ale nic nie przychodziło ci do głowy. Od kiedy jesteście same, bez twojego taty, mama się zmieniła. Ubiera się jak nastolatka, obcisłe spodnie i bluzki z ogromnymi dekoltami, a przede wszystkim zaczęła się malować, czemu przez dłuższy czas była przeciwna, zaczęła chodzić na randki i imprezy do klubów w Los Angeles. Często wracała zupełnie pijana i wtedy to ty musiałaś się nią zajmować, nie zwracając nawet uwagi na jej humor. Przynajmniej gdy pojawił się ON, nie musiałaś już tego robić i to był jedyny plus jego pojawienia się w waszym domu.
Wygrzebałaś się spod białej kołdry i pisałaś do łazienki. Szczęście, że całe piętro było twoje i mogłaś robić co ci się żywnie podobało. Każdej nocy czekałaś, aż twoi rodzice zasną i wtedy zamykałaś drzwi na klucz.
Wzięłaś prysznic i trochę ochłonęłaś. Poszłaś do swojej kuchni i zrobiłaś coś do jedzenia, aby twój brzuch dał ci już spokój.
-Mimi!- ubierałaś właśnie swoje jeansy, gdy usłyszałaś wołanie zza drzwi twojego ,,mieszkania'' - Miałaś nie zamykać tych drzwi na klucz!- wydarł się Krzykacz. Nazywałaś go tak nie bez powodu, nie umiał inaczej z tobą rozmawiać, potrafił tylko krzyczeć.
W odpowiedzi na krzyk podeszłaś do radia i włączyłaś je na full. Właśnie leciała twoja ulubiona piosenka. Tanecznym krokiem przemierzałaś pokój i kierowałaś się w stronę łóżka. Krzykacz dobijał się do drzwi, ale nic z tego. W zeszłym tygodniu wymieniłaś drzwi na mocniejsze, a co za tym szło, też i zamki. Zapłaciłaś za nie oczywiście pieniędzmi z portfela Krzykacza, który nawet nie zauważył zniknięcia pięciu stów. Pływał w kasie, bo w niczym innym nie umiał.
Założyłaś na siebie luźną, białą bluzkę i podeszłaś do balkonowych drzwi. Otworzyłaś je i do pomieszczenia wpadło przyjemne, chłodne powietrze niosące ze sobą piękny zapach sosen rosnących w lesie naokoło twojego domu. Wystawiłaś bose nogi na zewnątrz i wyszłaś na ogromny taras. Lubiłaś tu siedzieć. Było tak przyjemnie i spokojnie.
Do rzeczywistości przywołał cię donośny dźwięk twojego zegarka, który nosiłaś na ręce od kiedy dostałaś go w prezencie od taty.
-Kurwa, akurat teraz?!- przeklęłaś, spoglądając na wyświetlacz zegarka. Pośpiesznie ubrałaś buty, chwyciłaś torbę z książkami, telefon i kluczyki do samochodu. Jak zwykle zakluczyłaś drzwi na piętro i wyszłaś nie żegnając się nawet.
-To co, idziemy dzisiaj, nie?- zapytała cię twoja przyjaciółka, gdy siedziałyście w klasie, czekając na pierwszą lekcję.
-No pewnie!- odpowiedziałaś. Obie byłyście podekscytowane piątkowym wieczorem. Impreza w klubie, w końcu się trochę rozerwiesz. Cat miała przyjechać po ciebie około godziny 22:00, bo dopiero wtedy twoi rodzice szli spać.
Rozbrzmiał dzwonek.
-CISZA!- krzyknęła nauczycielka, wchodząc do klasy. Wszyscy posłusznie zajęli swoje miejsca, ale i tak gdzieniegdzie słychać było śmiechy i rozmowy, ale i te ucichły po chwili. Spojrzałaś w stronę, w którą były zwrócone oczy twoich kolegów z klasy. Dopiero teraz zauważyłaś, że obok nauczycielki stoi chłopak, Azjata. Na pewno był nowy, bo nigdy jeszcze go tu nie widziałaś, a znałaś wszystkich ze szkoły i za to lubiłaś swoją pamięć.
Gdy szmery ucichły, nauczycielka zaprosiła chłopaka gestem ręki, aby się przedstawił.
-Część, jestem Jeon Junggook i przyjechałem do was z Korei.- powiedział, po czym się ukłonił.
-Dobrze, a teraz zajmij miejsce, bo chciałabym zacząć lekcję.- ponagliła go nauczycielka. Junggook przechodził obok ławek i szukał wolnego miejsca. W końcu zatrzymał się przy twojej ławce, a ty dopiero po chwili to zarejestrowałaś.
-Mogę tu usiąść?- zapytał, odrywając ciebie od wspaniałej lektury jaką był podręcznik od angielskiego.
-Co... a tak, nie ma sprawy.- odpowiedziałaś szybko. W czasie, gdy Junggook wyciągał książki z plecaka, ty widziałaś jak dziewczyny z twojej klasy zabijają cię wzrokiem. Chłopak rzeczywiście był przystojny i nie widziałaś nic dziwnego w ich zachowaniu. Włosy, zresztą tak samo jak oczy, miał ciemnobrązowe, a do tego ta mlecznobiała cera i ten słodki uśmiech.
Rozmowy znów rozbrzmiały w klasie i po spojrzeniach innych wiedziałaś, co jest ich tematem.
Robiliście zadania i nauczycielka poprosiła akurat ciebie, żebyś po lekcjach pomogła Junggookowi z angielskim, ponieważ trochę słabo mu idzie. Dziewczyny z twojej klasy do tej pory tylko cię nie lubiły za to, że miałaś najlepsze wyniki w szkole i nawet jak starałaś się nie uważać na lekcjach to tak, czy siak znałaś odpowiedź na każde pytanie nauczyciela. Teraz to się chyba zmieni, teraz to zaczną cię nienawidzić. Świetnie, pomyślałaś. 

................

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Noc naukowców :)