,,Ławka" cz.7


No kochani, wróciłam także trzeba się wziąć do pracy i nie męczyć was dłużej, bo prawdopodobnie czekacie na to. Tak kolejna część naszej ,,Ławki" ! Cieszycie się? Mam nadzieję :)


W ciągu dwóch godzin sprzątnęliśmy całą cukiernię, trwałoby to trochę krócej, gdyby B-Bomb nie zachowywał się jak przedszkolak. Przez cały ten czas śmiałam się z tego co robił i nawet dobrze się przy tym bawiłam.

Około godziny 18:30 zamknęliśmy posprzątany lokal.

B-Bomb chciał przedstawić mnie swoim kumplom. Gdy weszliśmy do ich domu przywitała mnie szóstka uśmiechniętych chłopaków.

B-Bomb przedstawił mi ich po kolei.

Zico, Kyung, JaeHyo, P.O, Taeil i U-Kwon, tak się nazywali, a raczej takie były ich pseudonimy.

Na stole przygotowana była już kolacja, więc szybko zaczęliśmy jeść, aby nic nie wystygło. Wszystko było pyszne.

Przez resztę wieczoru śpiewaliśmy, tańczyliśmy i graliśmy w różne gry, taka nasza mała impreza.

Gdy byłam już strasznie zmęczona B-Bomb pożyczył samochód od U-kwon'a i odwiózł mnie do domu.

-Dlaczego to zrobiłeś?- zapytałam stojąc parę kroków od drzwi. B-Bomb nachylił się, a ja poczułam, że się trochę rumienię.

-Po prostu chciałem, abyś się trochę rozerwała.- powiedział mi na ucho, odsunął się, popatrzył mi w oczy i się uśmiechnął.

Nawet nie zauważyłam tego, że poprawił mi się nastrój, byłam mniej zmęczona i ospała. Przynajmniej już tyle nie płakałam, ale też nie zapomniałam Henrym i naszym nienarodzonym dziecku.

-Hej B-Bomb.- przed wyjściem zdążył się jeszcze obrócić w moją stronę.-Dzięki za dzisiaj.- uśmiechnął się, a potem wyszedł zostawiając mnie samą, ale tym razem już w lepszym nastroju.

Weszłam do mieszkania i chwyciłam torbę z koszulką Henrego z zamiarem schowania jej do jednego z pudeł, gdy nagle wypadła z niej kartka :




,,Dziękuję za pożyczenie mi koszulki, a i nie przejmuj się moją, możesz ją nawet sobie zostawić.”

B-Bomb


Miałam mu ją oddać jak wrócimy, ale B-Bomb wyszedł tak szybko, że nie zdążyłam.

Idąc do sypialni zerknęłam jeszcze do łazienki z zamiarem zobaczenia, czy koszulka B-Bomb'a już wyschła. Uśmiechnęłam się w duchu, gdy patrząc na nią przypomniałam sobie cały dzisiejszy dzień.

Przez kolejny miesiąc B-Bomb pomagał mi prowadzić cukiernię, a czasami nawet jego kumple przychodzili nam pomagać, a raczej wyjadać wszystko po kolei. Znowu zapanował tam wesoły nastrój i było dużo klientów, którzy chwalili mnie za wypieki. Biznes znów wrócił do dawnej świetności i w końcu mogłam przestać byś zależna od brata w sprawie płacenia czynszu.

B-Bomb pomógł mi wyleczyć się z depresji i już nie myślałam tyle o samobójstwie.

Przez tak krótki czas zdążyliśmy się zaprzyjaźnić. Znowu chodziłam do kina, na imprezy, nawet B-Bomb zaczął ze mną trenować. Myślałam, że już nigdy do tego nie wrócę po śmierci Henrego, a jednak.

-To co teraz robimy?- zapytał B-Bomb, gdy zamykałam cukiernię.

-Nie wiem, może coś obejrzymy?- zaproponowałam.- Kino jest tu niedaleko.

-Ok, ale może u ciebie, bo w kinie byliśmy tydzień temu.- uśmiechnął się.

Zgodziłam się i po 20 minutach kłóciliśmy się jaki film obejrzymy. B-Bomb chciał ,,Na skraju jutra”, natomiast ja ,,Cud w celi numer 7”.


Chyba przez pół godziny nie mogliśmy się zdecydować, aż w końcu wygrał film ,,Na skraju jutra”. Zaczęliśmy oglądać i nawet mi się spodobał, a byłoby lepiej, gdyby B-Bomb nie komentował każdej sceny.

Miałam tego dość, więc poszłam zrobić jakąś przekąskę.

Po 5 minutach wróciłam z powrotem do salonu i położyłam miskę z popcornem na stoliku. Usiadłam obok B-Bomb'a na sofie i spróbowałam skupić się na filmie, ale to wiele nie pomogło, bo cały czas słyszałam jego komentarze na temat akcji w filmie. W końcu się poddałam i sama też zaczęłam komentować, aż z filmu akcji wyszła nam komedia. Chwilę po północy skończyliśmy oglądać i B-Bomb poszedł do domu, a ja położyłam się spać.

Około godziny 2:30 dzwonek do drzwi wyrwał mnie ze snu.

-Kogo niesie o tej porze.- powiedziałam do siebie i niechętnie wstałam z łóżka. Otworzyłam drzwi.

Zobaczyłam B-Bomb'a w poszarpanym ubraniu i zakrwawioną twarzą. 
-Co ci się stało?!- wykrzyknęłam. Byłam przerażona jego widokiem w takim stanie. Zaprowadziłam go do salonu i położyłam na sofę. B-Bomb oddychał bardzo ciężko i widać było, że całą drogę do mojego mieszkania przebył biegiem.

...

Komentarze

  1. Super opowiadanie nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :3 postaram się to zrobić jak najszybciej :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Noc naukowców :)