Scenariusz z Sungyeol'em dla Lin Yong
Na początku chciałabym przeprosić za tak długie oczekiwanie na scenariusz :) Cały ten czas miałam zawalony testami, konkursami i czytaniem lektury.
Mam nadzieję, że się spodoba :3
Cotygodniowy wypad z twoją przyjaciółką na miasto mógłby wydawać się dla innych czymś, co nastolatki lubią najbardziej. Ale to tylko perspektywa obserwatorów, twoja była zupełnie inna.
Przez dwie godziny zdołałaś kupić bluzkę i szorty. Natomiast twoja przyjaciółka, Jess kupiła chyba całą szafę. Po spędzeniu niemiłosiernie długiej godziny na pierwszym piętrze centrum handlowego zadzwoniłaś do swojego chłopaka, by potowarzyszył ci trochę. Myungsoo po dziesięciu minutach znalazł się przy twoim boku. Byliście parą od sześciu miesięcy i bardzo go kochałaś.
-_________- usłyszałaś z drugiego końca sklepu głos twojej przyjaciółki. - Byłabyś tak miła i pomogła mi wybrać coś z tej kupy ubrań?- zapytała wskazując kolorowy stos rzeczy.
Westchnęłaś i spojrzałaś błagalnie na swojego chłopaka.
-Chyba tylko dlatego zadzwoniłaś po mnie, co?- przerwał, abyś mogła sama dojść do odpowiedzi.- Będziesz się mną teraz wyręczać w sprawach mody?
-Nie jestem w tym najlepsza.- przyznałaś.
Myungsoo westchnął krótko i obdarzył twoje czoło słodkim pocałunkiem.
Podczas, gdy dwójka fashionistów działała w sklepie, ty wyszłaś z niego i usiadłaś na drewnianej ławce niedaleko. Za rogiem znajdowała się księgarnia, do której bardzo chciałaś się udać, ale pilnowanie zakupów twojej przyjaciółki było trochę ważniejsze.
-Znowu to samo, co?- usłyszałaś czyjś głos. Podskoczyłaś z miejsca.
-O, Sungyeol nie strasz mnie tak więcej.- lekko uderzyłaś chłopaka pięścią w ramię. Sungyeol był przyjacielem twojego chłopaka. Razem byli członkami zespołu Infinite.
-Wydaje mi się, że maja niezłą zabawę.- spojrzał przez witrynę sklepu na Jess i Myungsoo, którzy wymieniali właśnie uwagi na temat brązowego swetra.
-Tak, ale to chyba jedyne co ich łączy. Zamiłowanie do mody.- nie ukrywałaś, ale trochę zazdrości się w tobie obudziło.
Zwróciłaś swój wzrok z powrotem na witrynę księgarni. -Trzymaj.- Sungyeol wręczył ci papierowy kubek z ciepłą czekoladą waniliową, twoja ulubioną.
-Z jakiej to okazji?- zapytałaś, patrząc ze zdziwieniem na chłopaka.
-Widzę, że się trzęsiesz.- stwierdził.
-Dzięki.- odpowiedziałaś i wzięłaś od niego napój. Wasze palce na chwilę zetknęły się ze sobą. Przez twoją, zmarzniętą dłoń przebiegł dziwny, lecz miły dreszcz. Kątem oka spojrzałaś na chłopaka. Przystojny, pomyślałaś. Stój... masz chłopaka i wybij to sobie z głowy, skarciłaś się.
Czekolada była pyszna i zarazem ciepła. Sungyeol siedział cały czas obok ciebie.
Przesiedzieliście na ławce dobre dwie godziny zanim twoja przyjaciółka i Myungsoo skończyli bawić się w sklepie.
-Możemy już iść, jestem bardzo zmęczona.- ziewnęłaś.
Jess chciała iść jeszcze do jednego sklepu, ale ty stanowczo powiedziałaś jej, że albo wraca z tobą, albo idzie na dalszy shopping i wraca sama z całym bagażem. Dziewczyna długo się nie zastanawiała i po chwili pomagałaś pakować papierowe torby z ubraniami do bagażnika jej czerwonego samochodu. Parę minut wcześniej pożegnałaś Myungsoo buziakiem w policzek, a Sungyeola uprzejmym machnięciem ręki.
Wróciłaś do swojego mieszkania strasznie wyczerpana. Położyłaś się na kanapie i odpłynęłaś.
Obudził cię dopiero dźwięk esemesa.
J: To co, dzisiaj powtórka???
Wiadomość od twojej przyjaciółki tryskała entuzjazmem.
Ty: Nie, jestem wyczerpana po wczoraj. Mam dosyć, a poza tym mam własne plany.
Spojrzałaś na zegarek. Była dziesiąta i tylko twoja przyjaciółka mogła już marzyć o shoppingu.
Przeciągnęłaś się. Leniwie poszłaś do kuchni i zjadłaś śniadanie. Dzisiaj miałaś spędzić popołudnie z Myungsoo. Pierwsze od dłuższego czasu. Twój chłopak stale się czymś zajmował, dlatego każdy czas spędzony razem był cenny.
Ogarnęłaś się i z niecierpliwością czekałaś na dzwonek do drzwi.
Musiałaś zasnąć na chwilę, bo wzbudził cię nagle dzwonek telefonu.
Nie musiałaś patrzeć na numer, wystarczyło, że zobaczyłaś zdjęcie. Odebrałaś.
-Słuchaj, bardzo żałuję, ale nie dam rady dzisiaj. Coś mi wypadło.- powiedział Myungsoo do telefonu.
-No tak, to... to nic. Następnym razem się uda.- uśmiechnęłaś się blado do telefonu.
-Tak... to do zobaczenia. Może jutro mi się uda wyrwać z próby na parę minut.- westchnął, po czym się rozłączył.
Zawiedziona usiadłaś z powrotem na kanapie. Myślałaś, że chociaż ten jeden wieczór spędzicie razem, ale nic z tego nie wyszło.
Nie chcąc siedzieć bezczynnie w mieszkaniu, ubrałaś się i wyszłaś na spacer do pobliskiego parku.
Idąc przez soczystą zieleń parku, obserwowałaś dzieci, które z uśmiechem bawiły się z rodzicami, nie wspominając już o zakochanych parach trzymających się za ręce.
Szczególną uwagę przyciągnęła para siedząca na niedalekiej ławce. Przypatrzyłaś im się dokładnie. Nie może być... Chłopak miał taką samą bluzę jak Myungsoo. Innej takiej nie było, ponieważ sama mu ją zrobiłaś.
Podeszłaś jeszcze parę kroków i już byłaś pewna, że to, co wypadło twojemu chłopakowi na pewno nie było kolejnym treningiem, czy ważnym spotkaniem.
-Coś mi wypadło...- wzdychając, zacytowałaś słowa Myungsoo. Chłopak jak oparzony odskoczył od dziewczyny.
-Ja... Ja...- nie mógł się wypowiedzieć, patrząc na ciebie szeroko otwartymi oczami.
-Daruj sobie.- w tym momencie pierwszy raz dłużej zatrzymałaś oko na dziewczynie obok. W osłupienie wprawił cię widok twojej przyjaciółki.
Odwróciłaś się na pięcie z zamiarem wrócenia do mieszkania i tam wylewania łez.
-Poczekaj... ________ daj mi to wyjaśnić.- Myungsoo złapał cię za nadgarstek, ale nie miałaś ochoty słuchać jego wyjaśnień.
Wyrwałaś się z uścisku i biegiem ruszyłaś w stronę swojego mieszkania.
Łzy w oczach częściowo ograniczały ci widoczność. W pewnym momencie wpadłaś na kogoś. Zatoczyłaś się w tył i prawie upadłaś, ale silne ramię cię przytrzymało.
-Wszystko w porządku?- zapytał Sungyeol, patrząc na twoją, czerwoną od łez, twarz. Szybko wytarłaś policzki.
-Tak...- wychrypiałaś.
Za sobą usłyszałaś jak Myungsoo cię woła, ale wolałaś się nie odwracać. Sungyeol spojrzał ukradkiem w tamtą stronę.
-Choć, odprowadzę cię.- powiedział, po czym czule objął cię ramieniem.
Resztę popołudnia spędziłaś pod kocem na kanapie, bezcelowo oglądając telewizję.
-Proszę.- Sungyeol podał ci kubek ciepłej herbaty. Chłopak cały czas siedział obok i nic nie mówił, nie pocieszał cię. Po prostu siedział cicho.
Odbierając od niego kubek wasze dłonie znowu się spotkały. Przez twoje palce znów przebiegł ten sam dreszcz co w centrum handlowym. Przelotnie spojrzałaś na chłopaka. Przez myśl znowu przebiegło ci to samo co poprzedniego dnia. Oparłaś się głową o jego ramię.
-Dziękuję.- wyszeptałaś cicho i przymknęłaś na chwilę oczy.
Sungyeol przysunął się bliżej i otoczył cię ramieniem.
Musiałaś zasnąć, bo długą chwilę później obudziłaś się. Podniosłaś lekko głowę. Wciąż byłaś w objęciach Sungyeola. Chłopak spał w najlepsze.
Wstałaś tak ostrożnie, jak tylko umiałaś żeby nie obudzić Sungyeola. Zrobiłaś śniadanie, a przynajmniej próbowałaś.
-Daj to, pomogę ci.- Nie zauważyłaś nawet kiedy wstał. Sungyeol znalazł apteczkę i opatrzył ci ranę, którą sobie zrobiłaś krojąc pomidory.
-Dzięki.- uśmiechnęłaś się.
Sama nie wiesz kiedy i jak jego wargi znalazły się na twoich. Przez sekundę stałaś oniemiała, ale odwzajemniłaś jego gest.
Po chwili oderwaliście się od siebie.
Śniadanie zrobiliście razem. Sungyeol stał za tobą i obejmował cię w pasie, równocześnie pilnując noża w twoich rękach. A ty robiłaś kanapki.
Przez chwilę wydawało ci się, że sprawy potoczyły się trochę za szybko, ale wyrzuciłaś tą myśl z głowy.
Sungyeol zawsze był obok ciebie, jak cień, mimo napiętego grafiku. Pomagał ci w błahych sprawach, a ty głupia nie zauważałaś tego. Myśląc o tym, śmiałaś się.
Jejciu, taki kochany Yeollie <3
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję, naprawdę mi się podobało. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę miała okazję coś u Ciebie zamówić :)
Dziękuję bardzo i cieszę się, że ci się podoba :3 jeszcze raz przepraszam za tak długi czas pisania, ale szkoła tyyyyle czasu zajmuje ;P
Usuń